Thursday, September 28, 2006

Ewa Busse Poems

Wiersze ukazały się w tomiku Znikanie oraz w wyborze w tomiku Podróże
Znikanie - pdf

My POLISH POEMS

Pan Bóg?
Dla nikogo nie jest jasne
Jak zaplata brodę Ojciec
Czy na śniadanie popija herbatę
O czym szepce ze świętym Franciszkiem
Kiedy zamyślony obserwuje Sadowoje Kolco
A kiedy śpieszących na Wall Street
Skąd bierze połysk na włosy dziewczyn
Jak improwizuje zapachy
Dlaczego milczy patrząc oprawcy w oczy
Można przeczuwać że Ten Sam
Usiadł na chińskiej macie
I Ten Sam po przyjacielsku klepnął litewskiego chłopa
Jeżeli mówicie że Go nie ma
Dopełniając tych słów opuszcza wasz dom
Dyskretnie nasącza inną ziemię
Swoją Obecnością
***
French version
Le Père
Personne ne comprend bien
comment le Père tresse sa barbe
s’il boit du thé au déjeuner
sur quoi il s’entretient avec Saint François
quand, pensif, Il observe Sadovoje Kolco
et quand il regarde les piétons de Wall Street
comment Il fait briller les cheveux des filles
comment Il improvise tant de parfums
pourquoi Il se tait en regardant dans les yeux d’un bourreau
on peut pressentir que c’est le Même
qui s’est assis sur une natte chinoise
et que c’est le Même qui a tapé amicalement dans le dos du paysan français

Si vous dites qu’Il n’existe pas
Il accomplit ces paroles en quittant votre maison
Discrètement, il infiltre une autre terre
Par sa Présence
***Projektanci
Ten cichutki las jak makieta
Sadowi się na wzgórzu
Z modnej plastikowej masy
Zwichrowanej jak mak
Bez wyraźnego dotyku
Aż po czerwony błękit
Dżentelmen-handlarz malowideł
Chciał mieć dokoła wszędzie widno
Świat zrobić na museum of modern art.
I ja mam mu podać swój numer telefonu?


Flora i fauna o 12.30
Kiedy Ciebie proszą o złocisty chleb
O dzień jasny i twardość wędrowania
Poeci z muzyką przybywają
Ciężarne kobiety czują ruchy płodów
Następcy Picassa wołają No future
W zakładach mięsnych zwierzęta rzeźne płaczą
A na polach bitew zajeżdżeni ludzie
Tymczasem z dziećmi gwarzą delfiny
W odległej krainie
Kwitną zagajniki pomarańczowe


WYNALAZKI MYSLI
Żelazny most wyrósł na wielką górę
Czynnego wulkanu
Rozbija lawą żywe komórki
A najzwyklejsza poezja
Rozdając bruliony
Określa wynalazki myśli
Kryształki pojednania z Tobą


KRÓLOWE RZEK
Umierają królowe rzeki
Ogrody jaśminów
Czarne suknie drzew-kolosów nikną
Jak słabe dzieciątka
Głęboko pod taflą oceanu
Wybucha larwa o trupim spojrzeniu
Zaspokaja swój głód
Pod piaskiem osamotnionych plaż
Rośnie największa na świecie grusza okrucieństwa
Wysysa kostny szpik Ziemi
Tutejsi handlarze bronią
Nawołują NIE MA JUŻ POETÓW NARESZCIE MOŻNA PRZEBUDOWAĆ ZIEMIĘ

***
ręka przeciwko życiu
stanie się liściem bezwietrznym
odwiecznym błędem każdej rewolucji
****

Gdzie jesteś
Pomarańczowo-amarantowa kula
Znowu dziś jest na linii horyzontu
Widzę ciebie wyraźnie
W marynarce w kratkę idziesz do pracy
A teraz pośrodku pustyni
Atramentowe spodnie
Posadziłeś za sterem hałaśliwego wehikułu
Beze mnie codziennie zbliżasz się
Do pomarańczowo-amarantowego słońca
Ogarniasz kulistość ziemi
I nieistniejące kraje
Znasz na pamięć świat cały
Ale mnie nie potrafisz już wyrecytować
Ani sprecyzować brązu mojej tęczówki
Tęczy już nie pamiętasz
Co się kiedyś rozstawiła
Nad naszą miłością
Może wcale nie zgadłam
Moja myśl wpadła do studni
Nieporozumienia
Niewybaczenia
Niesprawiedliwości głębokiej
Na fałszywy tor
Egoistycznego myślenia
Tworu zakodowanego
W dowodzie tożsamości
o imieniu Ewa

posted by Ewa Busse @ 10:04 AM 0 comments
Monday, 07, 11.2007

On the eternal island
In the world of myself
Your anxious dreams wander
Hearing the drops of dew
They are falling tears of mysterious mountain
Which takes care of the planet
Your subtle dreams can play
A great symphony of love
At that time all red roses become immortal
The universe remains on the verge
And golden mirrors are reflected In your green eyes
When the days stop
We hide on the eternal island
                                 Tatra Mountain 1995

haiku
pod jesionem młody czyżyk dostrzegł
gawędzących Łukasza, Karolkę Basię Benika i Kiwinia
lsniące kropelki oceanu które kocham

10.09.2006 Lublin


Toujours aimable
souriant

aux vernisages
sur des galas

sur des expositions de mode
de
haute couture

tout le monde
est toujours au courant
de la politique

habillé total look noir
en lisant Saint-John Perse

je ne cesse de répéter des slogans
moi normal ultratolérant

modéré libéral
collet blanc arrangé et conforme

très adapté et tout souriant

Je dis:
excusez-moi
il est absolument nécessaire
de vous tuer
Mon cher, pauvre assassin

de vous geler
Mon embryon inutile à personne

d’écourter votre souffrance absurde
Malade inguérissable

de vous injecter le virus HBV
Rat Wistar
indispensable pour la science

de vous enlever vite votre hidjab
Petite élève musulmane

VIVE LA LIBERTÉ EUROPÉENNE!
Comment puis-je ne pas apprécier
des acquis de la Reine-Civilisation
où c’est nous qui sommes dieux


16.11.2007